Psia Fizjoterapia

 

Czego to ludzie nie wymyślą… lasery, ultradźwięki, masaże i to wszystko dla psów? Czy to nie jest przesada? No przyznać się kto chociaż raz nie korzystał z takich dobrodziejstw żeby sobie pomóc? No właśnie każdy z nas, więc dlaczego nie mielibyśmy tego wykorzystać dla dobra naszych podopiecznych. Wymagamy od nich ogromnego wysiłku fizycznego kiedy trenujemy agility, frisbee czy obi dlatego warto pomyśleć o czymś takim jak psia fizjoterapia.

Kontuzje Figla

U nas przygoda z fizjoterapią związana jest z kontuzją Figla. Zaczęło się od lekkiego odciążania łapki, a potem było bardzo nie miło. Na szczęście trafiliśmy w ręce specjalisty czyli doktor Anety Bocheńskiej z Przychodni Weterynaryjnej Gryf  we Wrocławiu. Po macankach i oględzinach dostaliśmy diagnozę…. Zwichnięcie rzepki stopnia II i przykaz rehabilitacji, połączony z lekami i spacerami tylko na smyczy przez trzy tygodnie.  Troszkę przerażeni ale pełni nadziei wróciliśmy do domu i zaczęliśmy poszukiwania psiego fizjoterapeuty, ale o tym za chwile. Po serii zabiegów i spokojnego nudnego życia wróciliśmy na kontrolę do doktor Anety. W Gryfie zrobili ekstra fotki (trochę nie nadają się na profilowe, ale trudno), pomiziali i co najważniejsze stwierdzili że jest lepiej dużo lepiej! Zatem szczęśliwi wracaliśmy do domu tym razem z wizją jeszcze dwóch tygodni ograniczeń i zabiegów, a potem powrotem do aktywności.

Psifizjoterapeuta

Czyli magiczna osoba która uleczy chorą łapkę… Przyznam że w poszukiwaniach kogoś dla kogo psia fizjoterapia nie jest obca pomogła Paula, która poleciła Fizjoholic.

Po ustaleniach co, jak, kiedy pojawiła się u nas Magda z  dwoma walizkami magicznych urządzeń i została na  5 tygodni. A tak zupełnie serio to Magda  zajmuje się fizjoterapią nie tylko psów ale i koni, do tego jest instruktorem jazdy konnej, więc tematów do rozmów nie brakowało. A że spędziliśmy razem trochę czasu to chyba cała trójka psiaków zakumulowała się ciocią od fizjoterapii, o ludziach nie wspominając. Postanowiłam skorzystać z okazji i przy okazji zrobić też Kokosowi zabiegi na jego spondylozę. Tak więc przez 3 dni w tygodniu spędzałyśmy godzinę na podłodze robiąc zabiegi psom. Oba stwory były ogromnie zadowolone z zabiegów  i ewidentnie przynosiły im ulgę. Lu jako jedyna zdrowa przychodziła odebrać swoje mizianki od Cioci. Oba psy miały robione laseroterapię oraz ultradźwięki, a potem było wspólne wylizywanie żelu ultradźwięków. Zatem jak się okazało takie zabiegi to sama przyjemność dla naszych pupili, a Magdę po prostu uwielbiają.

W międzyczasie byliśmy też na masażu u Pauli. Terapia manualna przyniosła Kokosowi ukojenie, a w połączeniu z serią zabiegów poprawiła się jego sprawność. Oczywiście robimy w domu ćwiczenia zalecone przez Paulę i mamy nadzieję jeszcze długo cieszyć się pełnią sprawności.

Co teraz…

Mamy nadziej że będzie już tylko lepiej. Figiel po 5 tygodniach powoli wraca do ruchu, póki co są to krótkie sesje biegania luzem, ale widać jak bardzo mu tego brakowało. Staram się nie być przewrażliwiona i nie dopatrywać się kulawizny w każdym podniesieniu łapki.

Jedno jest pewne przez kontuzje Figla poznałam fantastycznych ludzi, pełnych zaangażowania w swoją pracę i miłości do zwierząt. Polecam całą ekipę z Przychodni Weterynaryjnej Gryf, Paulę (która wspiera nas w treningach i w rehabilitacji) oraz Magdę – ręce, które leczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.